Zaloguj
Nie ma w serwisieAltaresKopiuj nick
Altares

Płeć:
Dołączył:
Punkty: 4235$
Podziękowania: 296
Posty: 620
ocenił na: 0
Pierwsze co pamiętam ze swojego ostatniego snu to to, że idę w towarzystwie kilkudziesięciu chłopaków w moim wieku wczesnym wieczorem jakąś wiejską drogą. Byliśmy przygnębieni i zdeczka zaniepokojeni ... a to dlatego że zmierzaliśmy na wojnę. Co dziwne - nie wiedziałem z jakiego powodu wybuchła ani nawet z kim będziemy się strzelać. Teraz jeszcze większy dziw - nagle podjeżdża obok nas wojskowa ciężarówka, wychodzi z niej jakiś facet i mówi nam że ... wojny nie będzie. Żeby poznać przyczynę takiego obrotu spraw wystarczyło zerknąć na niebo, na którym były dwa księżyce - ten który widzimy zazwyczaj i drugi, mniejszy, czerwony. Po chwili ten czerwony maluch zderzył się ze zwykłym i powoli roztrzaskiwał go na kawałki. Facet z ciężarówki mówi, że zawiezie nas do schronu. Nagle przerwa. Następne co pamiętam to zajechanie do miasta gdzie mieliśmy spotkać się z rodzinami i zabrać je ze sobą do schronu. Strasznie się z tym guzdraliśmy, ale udało się ... chyba bo na chwilę przed moim wejściem do schronu zaczęło się robić strasznie zimno, wreszcie czułem że zamarzam, ostatnie co widziałem to wybuch niektórych kawałków rozlatującego się księżyca.

Tej samej nocy przyśniło mi się, że jestem w jakimś świecie fantasy, ale wyjątkowo nie przypominał on ziemskiego średniowiecza, ale ziemską prehistorię. Nie pamiętałem jak tam trafiłem, ani dlaczego, ale zdążyłem poznać kilkoro tamtejszych mieszkańców, żyli oni w plemionach. Wyruszyłem z kilkoma z nich na wyprawę typową jak na opowieści fantastyczne (tylko że nie wiem ani gdzie, ani po co -_- ). Mimo że nie pamiętam abyśmy wcześniej zamieniali choć dwa słowa czułem że dobrze ich znam i trochę już razem w czasie naszej wycieczki przeżyliśmy. Właściwa część snu zaczęła się gdy rozbiliśmy obóz na noc i rozpaliliśmy ognisko. Było ono dość niepraktyczne, a to dlatego, że było normalnej wielkości, a dwóch z czwórki moich towarzyszy było dziesięciometrowymi olbrzymami, dla których taki płomień to zaledwie zapałka.
Siadam przy ognisku, a po mojej lewej siada ciemnoskóra gigantka z długimi dredami spiętymi w kitę, zaś po jej lewej siedział jej brat- również olbrzym, z dredami do ramion - oboje mieli hinduskie rysy twarzy. Naprzeciw mnie po drugiej stronie ogniska siedziała bladoskóra dziewczyna o krótkich rudych włosach wyglądających jak ścięte nożem i obwieszoną jakąś tutejszą biżuterią w postaci magicznych kryształów. Wreszcie po mojej prawej staruszek z długą siwą brodą, bujną czupryną i wielkim nosem pokrytym kilkoma bliznami. Jako, że trochę tego ich świata już zwiedziłem a o moim nie wiedzieli nic, to poprosili mnie żebym im opowiedział jak się żyje tu - na Ziemi. Opowiadam przez jakąś minutę ... kiedy ta po lewej mnie normalnie zdeptała (powiedziałem coś nie tak? :eee: ), co dziwne prawie nic nie poczułem, a co jeszcze dziwniejsze gdy się podniosłem i otrzepałem, jakby nic się nie stało kontynuowałem, a oni słuchali zaciekawieni z narastającym zafascynowaniem.
I koniec.

Sam nie wiem, który bardziej porąbany.
_____
Obraz
Sygnatura•••
Podziękowania dla autora posta:
Shingen, ChBa, Poof
Nie ma w serwisieAbissorKopiuj nick
Abissor

Płeć:
Dołączył:
Punkty: 0$
Podziękowania: 15
Posty: 21
ocenił na: 0
A oto mój przedziwny sen który miałem w wieku 13 lat (kiedy miałem silną gorączkę, kaszel i przeziębienie):

1.) Zasypiam z trudem, ponieważ miałem dreszcze i silny suchy kaszel oraz do tego zatkany nos, gdy nagle po ciągłym wierceniu się w łóżku znalazłem idealną pozycję do spania i zasnąłem.

2. )Wtedy poczułem dziwne uczucie jakbym spadał w przepaść otoczony jakimiś owadami. Nagle poczułem jakby coś mnie ukłuło w stopę i przeszedł przeze mnie dziwny prąd, po czym się obudziłem (w śnie).

3.) Po tym jak otwarłem oczy ujrzałem polanę wśród gór koło jakiegoś jeziora. Była noc jednakże było coś dziwnie jasno. Spojrzałem w niebo i ujrzałem coś co mnie zatkało- były tam 4 księżyce o kolorach:
- karmazynowym,
- błękitnym,
- fioletowym,
- i złotym.
Następnie jak się uspokoiłem, poczułem że jestem głodny, po czym ruszyłem w poszukiwaniu jakiegoś sklepu (sklep w innym świecie, normalnie śmieszne), ale po paru krokach zauważyłem, że jestem jakiś cięższy niż zwykle. Spoglądam na swoje ubranie i widzę na sobie jakąś dziwną zbroję z emblematem smoka, który atakuje wilka, który gryzie ogon smoka, oprócz tego na plecach miałem zawieszony dziwny bogato zdobiony kij z przyciskiem po wciśnięciu którego włącza się jakieś magiczne czarne ostrze, które włacznie z kijem przypomina kosę. Po chwili badania broni odkryłem nowe funkcje tej broni (zmiany powodowane są siłą woli);
- po wyprostowaniu ostrza tworzy się włócznia (ala broń Kosynierów), z której można wystrzeliwać tudzież te ostrze , a oprócz tego można przywołać je spowrotem,
- po kolejnym wciśnięciu przycisku tworzy się coś jak topór jednostronny.

4.) Znudzony i głodny odłożyłem broń i sięgnąłem po plecak (tak miałem plecak, a nawet tego nie zauważyłem), a w środku były jakieś leki (chyba, był na opakowaniu znak krzyża), dziwne tubowate pojemniki, po dotknięciu których coś w środku syczało, a winnych warczało. Jednakże zaintrygował mnie dziwny bursztynowy klejnot, w środku którego znajdowała się czarna jak noc, czworościenna, równoboczna piramida z krwawo-czerwonym kocim okiem pośrodku.
Kiedy chciałem chwycić klejnot usłyszałem krzyk w dziwnym języku. Odwróciłem się i ujrzałem dziewczynę z czarnymi jak noc roztrzepanymi włosami w podobnym wieku do mnie w tunice jakiegoś maga. Miała taki symbol jak moja zbroja a w jej ręce widziałem dziwny kostur z tą samą piramidą jak w moim klejnocie na jej szczycie. Wyraz jej twarzy mówił, że jest wnerwiona, śmiertelnie poważna i co najważniejsze jest gotowa mnie zabić. Wrzeszczała coś przez parę minut, ale z wyrazu mojej twarzy wyczytała, że jej nie rozumiem. Zamilkła i zamknęła oczy, po czym usłyszałem w umyśle te słowa:

"Oddaj to co ukradłeś z naszej świątyni, parszywy złodzieju , a może daruję ci życie".

Ja od razu oddałem jej moje rzeczy (kulę i broń) i wytłumaczyłem, że to nie moja wina oraz że się zgubiłem i nie wiem gdzie jestem. Natomiast ona zamilkła na chwilę, a potem zaczęła się diabolicznie śmiać i powiedziała w moim umyśle te mroczne i złowrogie słowa innym diabolicznym głosem:

"Wpadłeś w moją pułapkę wojowniku, a teraz ujrzyj mą prawdziwą moc, którą mi odebrałeś. Kiedy zanurzę me dłonie w tym rozczłonkowanym ciele poczujesz to co mi kiedyś uczyniłeś. Wiedz też, że to, że jesteś tylko Jego reinkarnacją i nic nie wiesz, Cię nie uratuje".

Ja przestraszony zacząłem się cofać i przewróciłem się na plecy i ujrzałem To, po czym w nas oboje uderzył piorun.
Zemdlałem a w umyśle słyszałem te słowa:

"Bądź zdrów i wiedz, że jak się obudzisz nie wrócisz tu więcej, bowiem nie jesteś gotowy by stanąć do walki".



Po czym obudziłem się zdrowy, ale z bardzo silnym bólem głowy, a moja głowa i ciało było jak ołów. Później się dowiedziałem, że miałem gorączkę blisko 40 stopni Celsjusza oraz, że intensywnie się pociłem oraz że mamrotałem coś przez sen. Oto mind-f*ckowa historia mojego jedynego snu, którego zanim zapomniałem zapisałem w moim pamiętniku. ;)
_____
Kiedy czujesz się samotny, zakłopotany lub potrzebujesz pomocnej dłoni,
Zamknij oczy i pomyśl o mnie, wypowiedz głośno moje imię, a przybędę.
Szukaj mnie na niebie letniego dnia,
Nadsłuchuj dźwięków mych kroków na ścieżce,
Podnieś skałę, tam jestem.
Sygnatura•••
Podziękowania dla autora posta:
Shingen
Nie ma w serwisiebodek610Kopiuj nick
bodek610

Płeć:
Dołączył:
Punkty: 600$
Podziękowania: 198
Posty: 383
ocenił na: 0
A ja jak śpię, to czasami niewam sny:
a) prorocze - śni mi się, że zostałem królem Polski i się wszyscy mi kłaniają. :D
b) sen, w którym ja się spotykam z jakąś dziewczyną
c) sen, w którym coś mi się złego dzieje
d) sen, w którym, jadę w pociągu.
e) sen, w którym ląduję w serialu animowanym.
_____
Obraz
Sygnatura•••
Nie ma w serwisieChBaKopiuj nick
ChBa

Płeć:
Dołączyła:
Punkty: 2032$
Podziękowania: 412
Posty: 631
ocenił na: 0
A dziś to miałam sen, przez który potem spać nie mogłam i pół nocy spędziłam na spoglądaniu na drzwi, choć sam w sobie strasznie nie brzmi. No to lecim.

Byłam w jakimś barze. Nie wiem co tam robiłam, ani skąd się tam wzięłam. Stałam w przejściu pomiędzy salą, a pomieszczeniem gdzie znajdowało się wyjście z baru. Bar był bardzo dobrze oświetlony, zimnym i nieprzyjemnym światłem, takim jak słońce świeci przez chmury w zimne dni. Kolor światła wprowadzał przerażającą atmosferę sztucznego spokoju. Ściany były pomalowane na jasny kolor, coś między kremowym, a żółtym, takie kolory często widać na ścianach starych szkół czy szpitali. Podłoga była drewniana, ciemniejsza od ścian. Po lewej było parę stolików z krzesłami, wszystkie były puste, po prawej chyba był bar, ale nie pamiętam go dokładnie. Na wprost mnie, pod przeciwną ścianą stał stół bilardowy, a obok niego dwóch mężczyzn. Jeden z nich przymierzał się do wbicia bili, a drugi stał oparty o kij i patrzył na mnie. Nagle zaczęłam coś czytać, był to opis charakteru jakiejś dziewczyny. Czytałam to ja, ale tak jak jakiś narrator. Można by powiedzieć, że stałam tam, w tych drzwiach, jako ta dziewczyna i czułam to co ona, a jednocześnie, byłam jak jakiś narrator poza sceną, który zza kurtyny opisuje postać widzom. Tak jakbym była rozdzielona na dwie osoby. I to było dziwne uczucie. Nie pamiętam całości tekstu jaki czytałam, ale wyraźnie pamiętam niektóre fragmenty. Więc stałam tam, w tym przejściu, ja, albo jakaś inna dziewczyna której emocje czułam, bo z wyglądu to na pewno nie byłam ja. Czytałam: (...)była to dziewczyna twarda, o silnym charakterze. Zawsze umiał wywalczyć(...)
Mężczyzna który opierał się o kij, był koło czterdziestki, miał taką opaloną cerę, krótką, gęstą brodę oraz krótkie, ciemne i chyba kręcone włosy. Oczy miał dość duże, bliżej siebie niż dalej. Jego głowa sprawiała wrażenie drobnej. Wyglądał na spokojnego. Patrzył na mnie nie mrugając. Nie było to normalne spojrzenie. Było pełne szaleństwa, takiego czystego szaleństwa.
Dalej czytałam: (...) uderzyła podeszwą ciężkiego glana o podłogę, chcąc podkreślić swoją siłę (...)
Mężczyzna dalej patrzył na mnie (lub na nią, nie wiem jak pisać, bo nie umiem sprecyzować, ale zostanę przy tym, że jestem to ja). A ja, czułam, że paraliżuje mnie strach. Czułam też, jak powtarzam sobie, że się nie boję, że teraz po prostu wyjdę, że muszę się ruszyć. Ale ruszyć się nie mogłam. Stałam tak i patrzyłam się na niego z kamienną twarzą, a on na mnie. W końcu udało mi się ruszyć, wtedy zauważyłam, że mam założone bojówki. Będąc odwrócona czułam, że mężczyzna nadal patrzy się na mnie.
Czytałam:(...)mężczyzna bardzo denerwował się na jej widok(...)
Z wielkim oporem, postawiłam nogę na pierwszym drewnianych stopniu. Bar był tak jakby w piwnicy i by wyjść na ulicę, trzeba było wejść po starych, drewnianych schodkach. O ile w sali z bilardem było jasno, to w pomieszczeniu z wyjściem było ciemno, a ściany były nagie, z czerwonej cegły. Światło z sali obok prawie w ogóle nie oświetlało tego pomieszczenia, tak naprawdę światło dochodziło tylko od wyjścia i oświetlało same schody. Słyszałam odgłosy ulicy dochodzące z góry. Spojrzałam w bok, na sale, mężczyzna nadal patrzył się na mnie tym szaleńczym spojrzeniem. Tylko, że teraz czułam, że zaczyna się wściekać. Miałam wrażenie, że jego szyja lekko się wydłużyła. Stwierdziłam, że muszę szybko stąd wyjść, bo zaraz się na mnie rzuci. Nie było to łatwe, bo nogi miałam strasznie ociężałe, z wielką trudnością przychodziło mi podnoszenie ich. Jednak chciałam jak najszybciej stamtąd wyjść. Im bliżej wyjścia byłam, tym bardziej odczuwałam ciężką atmosferę która zaczęła panować w pomieszczeniu. Mój strach narastał, a ten mężczyzna nadal się na mnie patrzył, coraz bardziej się wściekał. Czułam, że to taka wściekłość w najczystszej, takiej zwierzęcej postaci. Coraz ciężej przychodziło mi podniesienie nóg.
W końcu, postawiłam już jedną nogę na zewnątrz, gdy chciałam podnieść drugą, okazało się, że nie mogę. Zaklinowała mi się na kilkucentymetrowym podeście. Miałam wrażenie, że że waży z kilkadziesiąt, albo i kilkaset kilo. Czułam, że zaczynam panikować i powtarzałam sobie w myślach, że muszę tylko podnieść nogę o kilka centymetrów. Kątem oka widziałam twarz tego mężczyzny, albo raczej same jego oczy, nadal się na mnie patrzył i tym razem, chyba stał w wejściu na sale. W końcu szarpnęłam nogą i wypadłam na ulicę.
Nagle byłam ubrana w białą sukienkę z krótkim rękawem. Na dworze był słoneczny, ciepły, letni dzień, chyba koło godziny 17. Ledwo utrzymując równowagę pobiegłam przed siebie, przez kraty studzienki deszczowej na ulicy widziałam salę, a w niej mężczyznę, który nadal się na mnie patrzył. Pobiegłam dalej, przerażona i wystraszona. Zaczęłam nucić drżącym głosem, albo ta dziewczyna, a może jako narrator, nie umiem sprecyzować.
Nuciłam:
Mam trzech przyjaciół i w każdym mieszkam po trochu.
Mam pięciu przyjaciół i w każdym mieszkam po trochu
.
Zanuciłam to dwa razy.
Obudziłam się.
Leżałam w łóżku i kręciło mi się w głowie, a serce waliło mi jak oszalałe. W przeciwieństwie do snu, w łóżku czułam się lekko. Spojrzałam na drzwi, rozjeżdżały się, tak jak rozjeżdża się obraz na źle nastrojonym telewizorze. Zrobiło mi się niedobrze. Zamknęłam oczy. Mimo, że widziałam ciemność to czułam jak faluje mi przed oczyma. Otwarłam oczy, drzwi dalej wariowały, na dodatek czułam, że coś za nimi jest i zamierza wejść do pokoju. Rozejrzałam się po pokoju, wszystko falowało. Znów zamknęłam oczy, miałam nadzieję, że zaraz mi przejdzie. Ciemność nadal falowała, a serce waliło coraz mocniej.
Nagle otwarłam oczy. Wszystko było w porządku. Nic nie falowało, serce nie waliło. Tylko byłam przerażona, jak jeszcze nigdy. Nawet po mojej przygodzie z paraliżem przysennym nie czułam takiego przerażenia jak wtedy.
Na domiar złego leżałam tak, przerażona, z przekonaniem (nie wiem skąd się wzięło), że ktoś właśnie zamordował w łóżku moją mamę i siostrę (tata był w pracy).
I mimo, że to już nie był sen to napiszę dalej, byście wiedzieli jak to jest z tym strachem.
Leżałam tak, nie wiedząc czy wyjść czy co, wysłałam smsa do koleżanki i kolegi. Uspokajałam się w myślach, że znów mam zbyt wybujałą wyobraźnię. Przecież jakby ktoś wszedł do domu to pies by się zerwał. Zapaliłam lampkę nocną, zaczęłam na komórce zapisywać sen. Nagle coś na piętrze spadło, chyba coś plastikowego. Przestałam pisać. Z poważną miną podniosłam się i zapaliłam światło w pokoju. Patrzyłam się na drzwi. Wstałam i wyszłam z pokoju. Poświeciłam komórką na schody, weszłam do pokoju mojej siostry by sprawdzić czy ktoś tam jest, nikogo nie było. Spojrzałam na drzwi od pokoju rodziców, poszłam do toalety (chyba sobie pomyślałam, że jak ktoś ma mnie mordować, to się wysikam, by nie posikać się na widok mordercy XD). Gdy załatwiłam swoje potrzeby to podeszłam do drzwi od pokoju rodziców, Otwarłam je, poświeciłam komórką na mame i siostrę. Mama się ocknęła i wyraziła wielkie zdziwienie moją obecnością, siostra też się obudziła. Spytały się mnie co robię, a ja odpowiedziałam, że "sprawdzam czy wszystko z wami w porządku". Spytały czemu, a ja odpowiedziałam, że miałam straszny sen i jak się obudziłam, to myślałam, że ktoś je zabił. Chciałam wrócić do swojego pokoju, ale zanim to zrobiłam, pomyślałam sobie, że co jeśli to nie są one? Nie wiem skąd ta myśl. Zapaliłam światło, w końcu komórka marnie świeci. Odetchnęłam z ulgą, gdy stwierdziłam, że to one.
Koniec końców spałam razem z nimi, a i tak zasnęłam dopiero dwie godziny od nocnej pobudki.

Tak to bywa, eh? :/
_____
Obraz

ChBa, podejrzewam ze nie lub tak - Probok
Sygnatura•••
Podziękowania dla autora posta:
Shingen
Shingen

Płeć:
Dołączył:
Punkty: 6$
Podziękowania: 440
Posty: 1705
ocenił na: 0
RyBa, nieźle opowiadasz.

No a mnie tej nocy Chrystus zaakceptował jako czarną owcę(a może nie? nie wiem co to właściwie było). A ja się przestraszyłam. Na domiar tego obudziłam się o 5 i już dalej nie spałam. Eh. A ja tak lubię spać. ;-;
Nie ma w serwisieChBaKopiuj nick
ChBa

Płeć:
Dołączyła:
Punkty: 2032$
Podziękowania: 412
Posty: 631
ocenił na: 0
E, miałam teraz jakieś dziwne, ale krótkie sny xD

Przedwczoraj śniło mi się, że płynęłam jakąś motorówką (nie ja sterowałam) po jeziorze i ciągnęliśmy za sobą kolesia na nartach wodny. Nagle krzyk, bo od lewej zaczęli się do nas zbliżać, z dużą prędkością rowerzyści. Tak, jechali po wodzie rowerami. Rowerzyści zderzyli się z naszą motorówką i zaczęli wpadać pod nią. Następnie śruba ciachała ich na kawałki i wszyscy krzyczeli.

A dziś śniło mi się, że byłam na jakiejś wysokiej, białej wieży, gdzieś w górach. Na górze stały dwa słupy, a pomiędzy nimi był jakiś pas, czy coś, coś takiego co się rozciąga. Kazali mi, w ramach treningu, skakać z tej wieży na trampolinę obok niej. Koleżance, która stała obok mnie jako gość, powiedziałam, że w sumie to tego nie lubię, bo mam lekki lęk wysokości. No, ale skoczyłam, odbiłam się od trampoliny, jakoś tak śmiesznie, bo do tyłu, na ten pasek między dwa słupy. I potem wystrzeliło mnie gdzieś xD
_____
Obraz

ChBa, podejrzewam ze nie lub tak - Probok
Sygnatura•••
danima

Płeć:
Dołączyła:
Punkty: 10585$
Podziękowania: 37
Posty: 185
ocenił na: 0
Mnie się dzisiaj śniła jakaś szkolna wycieczka. Zajmuję sobie łóżko w sześcioosobowym pokoju (o dziwo tylko ja do niego trafiłam) i wychodzę na plac za hotelem. Słyszę, jak koleżanki z klasy mnie wołają (o dziwo gadają po polsku, a przecież są francuskami), więc do nich pochodzę i dołączam się do rozmowy. Nagle jedna z nich wpada na pomysł skoczenia do wody z klifu (hotel był tuż nad morzem). Nie to, żebym miała lęk wysokości, ale jakoś nie miałam na to ochoty, choć wiedziałam, że może być świetna zabawa. Nie chciałam z nimi iść, ale jakoś dałam się zaciągnąć nad krawędź klifu. Wszystkie dziewczyny już skoczyły, tylko ja stałam jeszcze i nie wiedziałam czy skoczyć, czy wracać do pokoju. Po chwili zdecydowałam się na to pierwsze. Ku memu zaskoczeniu nie wylądowałam w wodzie, tylko na jakimś materacu, który pojawił się dosłownie znikąd. Na zmoczenie nie musiałam długo czekać, gdyż jedna z dziewczyn podpłynęła od dołu i wywaliła materac. Wpadłam do wody i (na szczęście) obudziłam się w suchym łóżku.
_____
Obraz
SPODOBAŁ CI SIĘ MÓJ POST
LUB LINK? PODZIĘKUJ, NIC CIĘ TO NIE
KOSZTUJE
Sygnatura•••
Nie ma w serwisielukasinskiKopiuj nick
lukasinski

Płeć:
Dołączył:
Punkty: 247$
Podziękowania: 177
Posty: 512
ocenił na: 0
Ja rzadko kiedy miewam sny ostatnimi czasy a jak już mi się coś przyśni to jakaś przepiękna sexi laska ale w życiu jej nie widziałem ani , nie spotkałem , z twarzy zupełnie obca osoba , jestem na 100% przekonany że nigdy jej nie spotkałem a mimo to mi się śni. I na pornolach też takiej laski nie widziałem.

Wiadomo jak taki sen się kończy. :D
_____
Obraz
Sygnatura•••
danima

Płeć:
Dołączyła:
Punkty: 10585$
Podziękowania: 37
Posty: 185
ocenił na: 0
Wczoraj długo nie mogłam usnąć (udało mi się to o pierwszej w nocy) dlatego mój sen był krótki. Przyśniło mi się jakieś ciemne pomieszczenie. Chciałam kogoś zawołać, ale nikogo tam nie było, tylko ja. W pewnej chwili wstałam i szłam przed siebie na oślep i w efekcie walnełam nosem w drzwi (co nie było zbyt fajne :/). Otworzyłam je i nagle oślepiło mnie światło słońca. Zorientowałam się, że to słońce już mi się nie śni, tylko był już dzień i trzeba było wstawać :/
_____
Obraz
SPODOBAŁ CI SIĘ MÓJ POST
LUB LINK? PODZIĘKUJ, NIC CIĘ TO NIE
KOSZTUJE
Sygnatura•••
Nie ma w serwisieXziomXKopiuj nick
XziomX

Płeć:
Dołączył:
Punkty: 964$
Podziękowania: 1139
Posty: 6301
ocenił na: 0
Mi się ostatnio nic nie śni, tylko biało albo czarno widzę i tak do rana :co jest?:
_____
Obraz
Sygnatura•••
Podziękowania dla autora posta:
Shingen